Manifest Przeciwko

Iteracja 6

Pamiętam jak na slamach nudziłem się...
Traciłem uwagę, nie mogłem się skupić.
Siedziałem tam tylko dlatego, bo wierzyłem, że mogę spotkać niesamowite osoby.
Choć niektóre wiersze przyciągały moją uwagę, to większość była

Iteracja 5

Stań obok
Zatrzymaj się
i zadaj sobie pytanie

Czy na ostatnim slamie poetyckim się dobrze bawiłeś,
czy czekałeś tylko aż spotkasz znajomych, czy kogoś poznasz?
Czy przychodzisz na klubie, bo czujesz, że możesz się dobrze bawić,
czy po prostu nie masz innego wyjścia, a alkohol i tak wszystko rozwiąże?
Czy spotkania kulturalne dają Ci inspirujące spojrzenia na świat,
czy jesteś tylko pasywnym konsumentem

Iteracja 4

Ile można...

puste bezsensowne komercyjne kluby krzyczą najgłośniej chcąc ściągnąć jak najwięcej osób, byle zapełnić zyski na poziomie akceptowalnym
nie da się utrzymać takiego miejsca bez alkoholu, żeby nikt nie pomyślał, że jest robiony w frajera
trzeba wytępić wszystkie zmysły żeby dobrze się bawić

Taki system nie jest już nawet kapitalistyczny - to rak z przerzutami

Organizowane są tysiące takich samych inicjatyw robionych pod linijke
Masowo produkowana kultura ma zapewnić wykonanie celi wyłożonych przez miasto
Już nie bierzemy udziału w kulturze - stajemy się pasywnymi odbiorcami.
A Ci, którzy chcą zmienić ten stan rzeczy muszą walczyć zabetonowanymi strukturami.
Osoby tworzące takie wydarzenia zapominają czym jest radość i chęć do życia.

Każdego dnia na portalach społecznościowych traktowani jesteśmy przedmiotowo wobec algorytmu.

Każdego dnia jesteśmy zalewani setkami wydarzeń, reklamami miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić, gdyby były takimi jakimi są przedstawione
zastępy marketingowców dbają o to, byśmy każdego dnia byli rozczarowani w ten sam sposób przewidywalni sposób i chcieli uleczyć nasze rozczarowane
dbają o to byśmy łapali się każdej okazji jak pies pijący wodę z kałuży, ale nigdy tak byśmy byli syci

rozczarowanie i niedosyt są stanem docelowym

Miasto krzyczy, my razem z nim

Czytelniku, słuchaczu - niestety ty jesteś powodem tego stanu rzeczy
To Ty uczęszczasz na rzeczy, które nie sprawiają Ci radości z braku alternatywy.
To Ty nie próbujesz krzyczeć z bólu, kiedy inicjatywy zabierają Ci chęci do życia.
To Ty nie próbujesz zmieniać tego stanu rzeczy i tworzyć swoich własnych inicjatyw.
Bo zdaje Ci się, że nie ma innego wyjścia - i tak wierząc, to nigdy go nie będzie...

Domagamy się od wszystkich ludzi, do których doszedł ten manifest i choćby w części się z nim zgadzają:

  • Do poznawania ludzi, którzy w jakikolwiek sposób was zaciekawili, by uciec ze swojej bańki założeń
  • Do dzielenia się wszystkim co zaskakujące i wyjątkowe, by każdy mógł znaleźć miejsce do którego przynależy
  • Do bycia w zgodzie ze sobą i dążenia do polepszania miejsca w ktorych bytujecie, by nie były tylko mechanicznymi inicjatywami

A tych, którzy chcą siać:

  • Do tworzenia inicjatyw nie skupionych na sobie a skupionych na ludzi, którzy mają tam bywać
  • Do odcięcia się od utartych formuł i szukania wiedzy z książek i innych źródeł w celu tworzenia spełnionych społeczności

Odetnijmy się od gotowych struktur, które próbują zamienić nas w produkt na lini produkcyjnej.
Zagłodźmy wszystkie inicjatywy, które pozornie dając nam wolność ekspresji zakładają nam kagańce na szyje.
Odcinając się twórzmy wspólnie lepsze i prostsze inicjatywy poza strukturami, byśmy mogli żyć marzeniami.

Nie ma zwycięstw bez pracy.

Dziękuję.

Iteracja 3

Mam dość...

Jak można chodzić kurwa do czudnera, stocznie, czy jakąkolwiek pierdoloną komercyjną miejscówkę.
Zawsze mnie wkurwia, że muzyka jest robiona pod mainstream i to często chujowa, by zredukować koszty.
Trudno dostać jakikolwiek dobry D'n'B, czy elektroswing, ile można słuchać rave'ów.
Poza imprezami w ogóle tam często nie ma po co przychodzić, chyba że ze znajomymi.

Rozczarowanie jest stanem docelowym.

Kultura miejska jest jakąś rekurencyjną mimikrą pod wzajemne walenie konia w ratuszu.
Ile jest tych samych autorskich spotkań literackich, slamów, czy chuj wie czego.
Nikt nie potrafi odpowiedzieć potrzebą ludzi, którzy przychodzą tam głównie,
by się to już skończyło i by można było pogadać z mordeczkami, czy spotkać kogoś.
Czy ktoś ze sztuki zabrał tam wszystko i zostawił słowo sztuczne?

Kultura zdycha wypierana przez targety miasta.

Już nawet o niektórych domówkach nie wspomnę.
Czy ludzie się boją, by coś było fajnie wymyślone, by fajnie spędzić czas?
Czy domyślna forma, to musi być siedzenie w kółeczku i sączenie piwska?
Gdzie się zgubiła chęć do zabaw, czy prostej nawet zabawy słowem?

Czy my już naprawdę nie potrafimy się bawić?

Gdzie spontaniczność i wychodzenie z inicjatywą?
Gdzie mamy szukać prawdziwej niezależnej kultury?
Gdzie podziała się jakakolwiek radość w tym co robimy?
Dlaczego tak jest?

Czy wynika to z tego, że siedzimy na platformach, które każą nam płacić za łączenie się?
Czy wynika to z powtarzania utartych schematów i braku wiedzy o tym, że można się cieszyć?

Iteracja 2 - Pokazać jakie wydarzenia są i jakie mogą być

Ile dnia

Wstęp

Popatrz jak dzieci się bawią.
Są beztroskie, pewne swego, przemierzają swoją niezmierzoną wyobraźnie.
Później idziemy do szkoły i jesteśmy zmuszani do bycia posłusznym strukturze.
Potem pod kontrolą algorytmów uczęszczamy na wydarzenia, których nie lubimy.
By na końcu sami naśladować je i tworzyć inicjatywy, które szkodzą nam samym...

Na komercje chodzimy z przyzwyczajenia zachęceni artystami i zniżkami na alkohol.
Doświadczenie jest tak słabej jakości, że bez odurzenia się nie ma po co tam być.
Są to miejsca, do których przychodzimy dla naszych znajomych, a same miejsca nie mają miejsca.

Miejska kultura jest przesycona ciągłą mimikrą i tymi samymi utartymi schematami.
Na spotkaniach autorskich konsumujemy często ego autora, wychodząc jedynie z ledwo wyrwaną jakąkolwiek myślą.
Nie ma tam zastanowienia po co się robi rzeczy i czy w ogóle warto je robić.

Z naszymi znajomymi spotykamy się bez większego planu i celu.
O ile same spotkania nie są złe, to imprezy nie mają często nawet nuty zabawy.
Często

Od dziecka uczymy się być posłuszni strukturze, sztucznym idolom, .

Na końcu stajemy się tym czego nienawidzimy.

Komercja
Kultura
Znajomi

Miasto krzyczy, my razem z nim.

Retro

MARIANNA:
Promować sztukę, czy dzielić się sztuką?
Konsumpcja kultury a nie dzielenie się.
Dużo jest wydarzeń, gdzie ktoś jest pokazywany, że jest ważne.
Instagram based wydarzenia - wiralowe -> Marketing Wiralowy

A.

Wydarzenia - imprezy, pikniki, jakie?
Przykłady?
Wstęp do kontekstu.

Trójkami

  1. Komercyjne
  2. Kulturowe
  3. Znajomi

B.

X.
Bez sieci nie możemy tworzyć

XD.
Slam Filozoficzny

Iteracja 1 - Z serca

Ile można...

Każdego dnia jesteśmy zalewani setkami wydarzeń, reklamami miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić, gdyby były takimi jakimi są przedstawione
zastępy marketingowców dbają o to, byśmy każdego dnia byli rozczarowani w ten sam sposób przewidywalni sposób i chcieli uleczyć nasze rozczarowane
dbają o to byśmy łapali się każdej okazji jak pies pijący wodę z kałuży, ale nigdy tak byśmy byli syci

rozczarowanie i niedosyt są stanem docelowym

w nadmiarze reklam gubimy inicjatywy, które są warte dania im szansy
puste bezsensowne miejsca krzyczą najgłośniej chcąc ściągnąć jak najwięcej osób, byle zapełnić zyski na poziomie akceptowalnym
nie da się utrzymać takiego miejsca bez alkoholu, żeby nikt nie pomyślał, że jest robiony w frajera
trzeba wytępić wszystkie zmysły żeby dobrze się bawić

Taki system nie jest już nawet kapitalistyczny - to rak z przerzutami

Organizowane są tysiące takich samych inicjatyw robionych pod linijke
Masowo produkowana kultura ma zapewnić wykonanie celi wyłożonych przez miasto
Ci, którzy topią się w takim stanie rzeczy i próbują robić swoje giną
Giną rżnięci przez urzędników, giną rżnięci przez granty, giną rżnięci przez ekonomie
Stają się puści i wybrakowani, tak samo jak Ci którzy doprowadzają ich do tego stanu
Każde odejście od normy i chęć stworzenia czegoś na poziomie
jest karana ze wszystkich stron i wymaga tysiąckroć więcej zaangażowania.

nikt nie może wyjść z jakością powyżej minimum
bo oznaczałoby to śmierć dla wszystkich zwykłych
tak idąc zostanie nam tylko tonąć w gnoju
i cieszyć się, że to nie kwas siarkowy

Miasto krzyczy, my razem z nim

Czytelniku, słuchaczu - niestety ty jesteś powodem tego stanu rzeczy
To Ty uczęszczasz na rzeczy, które nie sprawiają Ci radości z braku alternatywy.
To Ty nie próbujesz krzyczeć z bólu, kiedy inicjatywy zabierają Ci chęci do życia.
To Ty nie próbujesz zmieniać tego stanu rzeczy i tworzyć swoich własnych inicjatyw.
Bo zdaje Ci się, że nie ma innego wyjścia - i tak wierząc, to nigdy go nie będzie...

Domagamy się od wszystkich ludzi, do których doszedł ten manifest i choćby w części się z nim zgadzają:

  • Do poznawania ludzi, którzy w jakikolwiek sposób was zaciekawili, by uciec ze swojej bańki założeń
  • Do dzielenia się wszystkim co zaskakujące i wyjątkowe, by każdy mógł znaleźć miejsce do którego przynależy
  • Do bycia w zgodzie ze sobą i dążenia do polepszania miejsca w ktorych bytujecie, by nie były tylko mechanicznymi inicjatywami

A tych, którzy chcą siać:

  • Do tworzenia inicjatyw nie skupionych na sobie a skupionych na ludzi, którzy mają tam bywać
  • Do odcięcia się od utartych formuł i szukania wiedzy z książek i innych źródeł w celu tworzenia spełnionych społeczności

Odetnijmy się od gotowych struktur, które próbują zamienić nas w produkt na lini produkcyjnej.
Zagłodźmy wszystkie inicjatywy, które pozornie dając nam wolność ekspresji zakładają nam kagańce na szyje.
Odcinając się twórzmy wspólnie lepsze i prostsze inicjatywy poza strukturami, byśmy mogli żyć marzeniami.

Nie ma zwycięstw bez pracy.

Dziękuję.

Meta
b663d42d-c382-4da0-802f-8e28cb5870ef